Witajcie,

Dziś chciałbym z Wami przeanalizować sytuację coraz częściej pojawiających się w Polsce spółek komandytowych w kontekście uzyskania kredytu firmowego w banku. Z racji na swoją strukturę tego typu spółki zdobywają szeroka popularność w Polsce – z drugiej strony spotykają się z dość dużą awersją do nich ze strony banków. Ale zacznijmy od początku.

 

Czym jest spółka komandytowa?

 

Jest to spółka prawa handlowego, której głównym wyróżnikiem na tle klasycznej Spółki Jawnej jest nierówne rozłożenie odpowiedzialności wspólników za losy spółki. W uproszczeniu chodzi o to, że spółka ta wyróżnia dwa rodzaje wspólników: komplementariusza i komandytariusza. W czym jest zatem różnica? W Spółce Jawnej standardowo za ewentualne długi odpowiadają wszyscy wspólnicy, w spółce komandytowej ma to się inaczej: komandytariusz odpowiada tylko za długi do wysokości ustalonej kwoty (zwanej komandytową), za to za całą resztę „dokonań” spółki odpowiedzialność bierze komplementariusz i odpowiada całym swoim majątkiem. Co w związku z tym? Dlaczego to takie ważne dla banków?

 

Wszystko rozgrywa się o tzw. ryzyko kredytowe

 

Ryzyko kredytowe – czyli szanse na to, że dany klient nie spłaci wziętego kredytu i nie będzie możliwości odzyskania swoich pieniędzy (np. w formie windykacji z majątku wspólników). I tu leży cało sedno. Jak we wcześniejszych artykułach pisałem, banki mimo tego, że dana spółka ma swoją własną osobowość prawną i powinna odpowiadać swoim majątkiem „spółkowym” za swoje zobowiązania bardzo lubią wiedzieć, że w razie problemów ze spłata mają możliwość windykowania z majątku wspólników (np. tak jak w Spółce Jawnej). W przypadku spółki komandytowej może być trudne, bo komandytariusz może zasłaniać się odpowiedzialnością za długi spółki tylko do wysokości określonej w umowie kwoty (kwoty komandytowej). Nie trudno wyobrazić sobie sytuacje, w której jako komandytariusz występuje majętny, decyzyjny „nieoficjalnie” wspólnik a na komplementariusza obsadza się wspólnika „który nie ma za wiele do stracenia” 😉

Banki mają świadomość tej sytuacji i dlatego boją się spółki komandytowej. Czy to wyklucza je całkowicie z kredytowania? Oczywiście nie. Jednak trzeba mieć świadomość, że każda spółka komandytowa będzie podwójnie rozpatrywana, każdy aspekt będzie badany i wydłuży znacznie dojście do pozytywnej decyzji kredytowej.

Pozdrawiam,

Daniel Kamiński